poniedziałek, 31 grudnia 2012

Dzienniki motocyklowe (3): Sylwestrowe z fusów wróżenie

Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok, czas więc trochę powróżyć, aby zobaczyć co nam ciekawego przyniesie. Zamieszałem więc fusami w kawie, której nie pijam i to co ukazało się moim oczom nie usatysfakcjonowało mnie. Ustawiłem więc fusy po swojemu. Oto co obecnie przedstawiają.

Walka o złoto rozegra się pomiędzy trzema ekipami: Włókniarzem, Falubazem i Unibaxem (lub jak niektórzy wolą - Apatorem). Trudno wytypować końcowe rozstrzygnięcie, lecz jakbym miał postawić pieniądze to właśnie na kolejność przedstawioną powyżej. Choć na Włókniarz to tak trochę z przekory. Wszyscy bowiem faworytów widzą w zespołach z Zielonej Góry i Torunia, a to dlatego, że od kilku lat są one stabilne tak pod względem wyników jak i finansów. Częstochowianie, niejako za swoją przeszłość, są ustawiani nieco w cieniu. A z takiej pozycji dobrze się atakuje. Może jak Włókniarzy przedstawię w roli faworytów to trema trochę im spęta nogi i walka o tytuł będzie jeszcze bardziej emocjonująca?

Nie da się ukryć, że pod Jasną Górą zmontowano bardzo dobry skład. Dwójka liderów w postaci walecznych Rosjan, którym obce jest pojęcie strachu, jest wielkim atutem. Potem jest rozwojowy Jepsen Jensen. Duńczykowi ciężko będzie powtórzyć sezon tak dobry jak ubiegły, ale poniżej pewnego poziomu pewnie nie zejdzie. Rune Holta z roli lidera w zespołach z Torunia i Zielonej Góry się nie wywiązał, jednakże w Częstochowie przyjdzie mu pełnić inną funkcję. Jak na zawodnika drugiej linii nie powinien zawieść. Rafał Szombierski to jeden z lepszych wyborów jeśli chodzi o zawodników z KSM 2,50. Odpowiednio prowadzony "Szumina" potrafi pokusić się nawet o dwucyfrówkę. Do tego nienajgorsza młodzież w postaci Artura Czaji - to wszystko może się złożyć na sukces.

Zielonogórzanie i torunianie złożyli zespoły wg schematu czterech liderów + trzech "ogórków". Tylko wydaje się, że więcej da się wyciągnąć z ogórków z Winnego Grodu. Co prawda Davidsson srogo w ubiegłym sezonie zawiódł, jednak on i Krzysztof Jabłoński są w stanie robić więcej punktów niż niedoświadczeni juniorzy z Torunia. Osłabieniem Apatora jest to, że w danym spotkaniu może startować tylko jeden z bliźniaków Pulczyńskich. To może zaważyć.

Dalej widzę Unię Tarnów. Mistrz Polski jest nieco niedoceniany w tym okresie transferowym, a przecież doszło u "Jaskółek" jedynie do wymiany Greg Hancock - Artiem Łaguta. To nie jest zbyt duże osłabienie, w porównaniu do roszad w niektórych innych klubach. Co prawda Maciej Janowski przechodzi do grona seniorów, ale w praktyce oznacza to tyle, że zamiast "dziury" w postaci Dawida Lamparta będzie jeździł drugi junior. Kołodziej, Janowski, Vaculik i Madsen to ambitny kwartet. Ciekaw jestem ile, po nieudanym sezonie w Bydgoszczy, z Artiema Łaguty wyciągnie Marek Cieślak.

Dopiero na piątym miejscu Marma Rzeszów. Na podkarpaciu ponownie z dużej chmury mały deszcz. Pozyskanie Pedersena i Pavlicia moim zdaniem nie wystarczy na walkę o medale. Chorwat może nie odnaleźć się tak szybko w nowej drużynie. Nie wiadomo czy kolejny tak dobry sezon powtórzą Walasek i Okoniewski, a jest to niezbędne do walki o wysokie cele. Tak samo jak kolejne postępy Łukasza Sówki. Coś dużo tych "ale".

Lokaty 6-8 to walka trzech ekip - Polonii Bydgoszcz, Unii Leszno i Stali Gorzów. Stawka jest duża, ponieważ tylko dwie z tych drużyn się utrzymają. Z racji tego, że moje serce bije dla Polonii, nie podejmę się typowań, które to będą zespoły - byłoby to z pewnością bardziej subiektywne niż reszta artykułu. Napomknę tylko, że w ubiegłym sezonie pod nieobecność Jarka Hampela leszczyńska młodzież radziła sobie nad wyraz dobrze. Jednak czy tak będzie i teraz? Kenneth Bjerre i Fredrik Lindgren nie wydają się być zawodnikami, którzy w trudnym momencie pociągną drużynę, albo w ostatnim biegu przechylą na swoją stronę szalę zwycięstwa.

Nieco niedoceniani wydają się za to być gorzowianie, których wielu stawia jako kandydatów do spadku. Faktem jest, że Niels Kristian Iversen może nie powtórzyć kolejnego tak dobrego sezonu, lecz nie przewiduję, by jego notowania drastycznie spadły. Poza tym Kasprzak i Nermark również ze swoją średnią w ubiegłym roku zakręcili się w okolicach dwóch punktów na bieg. Do tego jeszcze Bartek Zmarzlik, który już wznowił treningi po kontuzji. Tomek Gapiński może być za to solidną drugą linią. Walki o medale nie będzie - ale utrzymanie jak najbardziej możliwe.

Tak samo jak Polonii Bydgoszcz. Gregowi Hancockowi od kilku sezonów zwiastuje się koniec kariery i powolny spadek formy, a on w ostatnich dwóch sezonach dwa razy wywalczył Drużynowe Mistrzostwo Polski, będąc jednym ze skuteczniejszych zawodników swoich drużyn. Wiele pociechy bydgoskim kibicom powinien też sprawić Aleksander Łoktajew. "Sasza" ubiegły sezon miał bardzo udany, z racji młodego wieku w jego wykonaniu można spodziewać się progresu. Niewielu liczy na odrodzenie Andersena - jednakże w Gdańsku i Toruniu miał pełnić rolę lidera, w Bydgoszczy powinien się w zupełności wywiązać z funkcji drugiej linii. A jak nie, to jest w stanie zastąpić go bydgoska młodzież.

Ciężki jest los beniaminka. Start wywalczył awans w niefortunnym momencie - akurat wtedy, gdy z ligi spadają trzy drużyny. W związku z tym w Gnieźnie zadanie mają utrudnione. Udało się pozyskać kilku nowych zawodników, tak że ten skład "jakoś wygląda". Wątpliwe jest jednak, aby Zagar był tak samo skuteczny jak w sezonie 2012, gdzie średnią nabił spotkaniami u siebie (jednakże przyzwoite wyjazdy też miewał), a Sebastian Ułamek to melodia przeszłości. Na Antonio Lindbacka liczono 3 lata temu w Bydgoszczy i po pierwszym dobrym sezonie w kolejnym zawiódł. Bjarne Pedersen nigdy nie był solidnym ekstraligowcem, a Piotr Świderski po kontuzji prezentował się fatalnie. Możliwym jednak jest, że ten skład zaskoczy i pokaże trochę walki. Na utrzymanie w tym sezonie może to być za mało.

No i w końcu wrocławianie. Sparta od dobrych kilku sezonów ucieka katu spod topora. Tym razem będzie to zadanie arcytrudne - w walce o utrzymanie trzeba pokonać aż trzech rywali. Skład złożony z samych średniaków może tego nie dokonać, tym bardziej że we Wrocławiu brak jest młodzieży. Patryk Malitowski od połowy ubiegłego sezonu cofa się w rozwoju, a Mike Trzensiok czy Łukasz Bojarski nie mają odpowiedniego ekstraligowego doświadczenia. Tomasz Jędrzejak, Peter Ljung czy Troy Batchelor to nie są zawodnicy, którzy w każdym meczu przywiozą dwucyfrówki. Z pewnością wrocławianie niejednej ekipie urwą u siebie punkty, do utrzymania może jednak dużo zabraknąć.

To tyle. Gdybym pił kawę, to pewnie to by mi powiedziały fusy. A że nie piję... to pozostaje mi poczekać około 10 miesięcy na wszystkie rozstrzygnięcia.

http://speedway.info.pl/