To nie pomyłka. Parafraza znanego powiedzenia "Umarł król, niech żyje król", jest tu celowa, gdyż orginał brzmiał zbyt dramatycznie. Nikt nie umarł. Jedynie Greg Hancock udał się na sportową emeryturę. Wieść o tym, że czterokrotny indywidualny mistrz świata odwiesił kewlar na kołek gruchnęła w żużlowym środowisku 14. lutego. Jednak właściwie każdy spodziewał się takiego obrotu spraw od praktycznie roku. "Herbie" po roku opieki nad żoną polubił domowe zacisze i czas spędzany z rodziną. Ostatecznie definitywnie powiedział "pas". Zmartwił tym głównie fanów i działaczy rybnickiego ROW-u. Prezes Mrozek, po ubiegłorocznym awansie, nie miał łatwej zimy. Niezwykle trudno było sprowadzić czołowych żużlowców do śląskiego klubu. Musiano się zadowolić żużlowcami niechcianymi w innych klubach, wspartymi zawodnikami którzy wywalczyli awans. Mrozkowi udało się jednak podpisać tzw. „warszawkę” z Hancockiem, aby w ramach możliwości wsparł "Rekiny" w walce o utrzymanie. Już więc wiadomo, że do tego nie dojdzie. Może to i lepiej dla zawodników ROW-u? Żużlowcy nie będą przynajmniej jeździli z obawą, że w kolejnym meczu nagle mogą zostać odsunięci od składu, bo Gregowi przyszła ochota na jazdę...
Bardziej zaskakująca była informacja, która obiegła żużlowy świat we wtorek 18. lutego. Otóż trzykrotny Indywidualny Mistrz Świata, Jason Crump, wraca na tor! To znaczy Jason już i tak okazjonalnie ścigał się w Australii, ale ostatnio postanowił podpisać kontrakt w brytyjskiej Premiership. Crump wraca więc do Europy po siedmiu latach przerwy. Rozpalił tym samym wyobraźnię kibiców żużlowych w całej Europie. W tym oczywiście w Polsce. Już się rozpoczęły spekulacje, czy Australijczyk byłby w stanie wzmocnić jakąś drużynę z Nice Ligi, a może nawet SE? Wydaje się to jednak wątpliwe. O ile angielska Premiership jest ligą bardzo ciekawą i wymagającą technicznie, o tyle poziom jej jest z roku na rok coraz niższy, mimo pojawiających się ciekawych, nowych nazwisk. Crump podpisał kontrakt w Ipswich, w którym będzie występował na pozycji rezerwowego. Z niższym numerem będzie miał łatwiejsze biegi, więc łatwiej będzie mu o kilka punktów. Marketingowo strzał w dziesiątkę. Z pewnością lidze angielskiej się przyda.
W Polsce tak łatwo by nie było, nawet w Nice lidze, gdzie pewnie wymagano by od niego jazdy na poziomie lidera. Zresztą Crump na polską ligę musiałby poczynić kolejne inwestycje w sprzęt, od nowa zaplanować logistykę. Póki co pewnie jazda w Anglii mu w zupełności wystarczy. Może w kolejnym sezonie? Polscy kibice będą się musieli więc obejść smakiem. A zwłaszcza ci w Rybniku. Prezes Mrozek nie będzie miał łatwego zadania - ostatnio okazało się nawet, że Piotr Świderski nie zostanie trenerem śląskiego zespołu. W zeszłym roku w trudnej sytuacji był lubelski Motor. Lublinianie, moim zdaniem, byli jednak niedoceniani. Dysponowali solidną juniorką oraz Michelsenem, któremu wielu wieszczyło przełomowy sezon. I to się sprawdziło. ROW tych atutów nie ma. Zdecydowanie trudno porównywać duet Tudzież - Giera z Lamparem i Trofimowem. Milika z kolei nikt w SE nie chciał, Mateusz Szczepaniak nigdy na najwyższym poziomie rozgrywkowym nie błyszczał. Historia zna jednak nie takie niespodzianki, dlatego nikogo na starcie nie można przekreślać. Przy dobrej atmosferze, ambicji i odrobinie szczęścia, ROW jest w stanie się utrzymać nawet bez Hancocka. I bez Crumpa. Nadchodzący sezon z pewnością będzie ciekawy.
Tygodnik Żużlowy 10/2020
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz