wtorek, 24 marca 2020

Dzienniki motocyklowe (6): Prezesa Mrozka niefortunne wpadki

Prezes Mrozek jest postacią kontrowersyjną. Jedni (głównie kibice ROW-u) go kochają, inni nienawidzą. Tych drugich jest jednak ostatnio coraz więcej. Nie da się ukryć, że prezes Mrozek dla rybniczan zrobił bardzo wiele. Objął stery w momencie gdy klub był na dnie, a zespół jeździł w drugiej lidze. Udało mu się dwukrotnie wprowadzić ROW do Ekstraligi, w tym raz na torze. Jego wkład w te sukcesy jest niezaprzeczalny. Niestety prezes Mrozek słynie też z ciętego języka, a właściwie z tego, że mówi co myśli.

Można odnieść wrażenie, że to nie kwestia złych doradców, ale ich braku. Nie ma nikogo, kto by kontrolował, aby prezes za dużo nie "chlapnął". Wszyscy pamiętają, jak prezes swojego czasu w emocjonalnej wypowiedzi nazwał Grigorija Łagutę, za co potem grożono mu pozwem. Z kolei podczas jednego z ligowych spotkań wygłosił w niekulturalny sposób reporterce swoją opinię na temat potencjalnego awansu swojego zespołu. Nawet nie chodzi o piastowane stanowisko - taki język nie przystoi nikomu. Prezes Mrozek w ubiegłym tygodniu znowu strzelił sobie w stopę, tym razem niepochlebnie wypowiadając się o szkoleniu w Świętochłowicach. "Nie ma czegoś takiego jak szkółka Krzysztofa Basa ze Świętochłowic" napomknął na konferencji prasowej, aby potem dodać jeszcze "Jeżeli mam ocenić te treningi wspólne, to poziom moich najgorszych juniorów był o trzy klasy lepsze od najlepszych ze Świętochłowic", dodając, że szkółka Śląska składa się głównie z zawodników, którzy zostali usunięci ze szkółki rybnickiej, gdyż nie rokowali na przyszłość.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję. W liście otwartym do tej sytuacji odniósł się prezes Śląska Świętochłowice, Krzysztof Sichma. Stwierdził on m.in. "Szkółka MS Śląsk, prowadzona przez Pana Krzysztofa Basa od Speedway Reaktywacji w lipcu 2015 r. wyszkoliła łącznie sześciu licencjonowanych zawodników. Jednym z nich jest Dawid Kołodziej, który swoją przygodę z żużlem w 2014 r. zaczynał w szkółce ROW" oraz " w okresie od lipca 2015 r. do końca 2019 r. przewinęło się przez naszą szkółkę około trzydziestu adeptów, z czego ANI JEDEN (po śląsku ŻŎDYN ) nie był wcześniej związany z klubem z Rybnika" (pisownia oryginalna).

Już abstrahując od o wiele przystępniejszej formy oświadczenia prezesa Sichmy (ale to można zrozumieć - wypowiedzi udzielane na żywo zawsze cechuje większa spontaniczność i emocjonalność) to prezes Mrozek skutecznie został wypunktowany za pomocą faktów. W dalszej części listu dowiadujemy się szczegółów na temat wspólnych treningów i współpracy Krzysztofa Basa z rybnickim klubem, za którą to nie otrzymał wynagrodzenia. Nie zabrakło również "szpili": "Proszę również przyjąć od nas dobrą radę aby z osobami które pracują dla Pańskiego klubu bezpłatnie na „próbę” sporządzić chociaż umowę o wolontariat." Zdecydowanie z tej batalii zwycięsko wyszedł Śląsk Świętochłowice.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, na heroiczną walkę, jaką działacze Śląska prowadzą, aby żużel w ich mieście nie zginął. Praktycznie mimo braku stadionu i ograniczonego budżetu prężnie działa szkółka, której adepci co i rusz zdają egzamin na licencję żużlową. Warto takiej inicjatywie przyklasnąć i wspierać, zwłaszcza że chodzi o ten sam region. ROW-owi Rybnik powinno zależeć na odrodzeniu silnego klubu w bezpośrednim sąsiedztwie. Rzucanie niepopartych niczym oskarżeń nikomu nic dobrego nie przyniesie. A zwłaszcza prezesowi Mrozkowi.

Tygodnik Żużlowy 11/2020

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz